czwartek, 22 września 2016

06. Strach przed wątpliwościami.

 
Strach przed byciem zbyt uniwersalnym
Strach przed byciem zbyt mało chłopięcym
Strach przed byciem określonym jako dziewczyna
Strach przed wyśmianiem
Strach przed zlekceważeniem
Strach przed wątpliwościami
Strach przed byciem sobą

 Demony bywają spostrzegane jako kobiety lub jako mężczyźni. Wszystko zależy od kultury. Mówi się, że anioły są bytami tak doskonałymi, że nie posiadają biologicznej płci. Kwestionuje się nawet płeć Jezusa i samego Boga, podając, że tylko mężczyźni jako dowódcy mogli być dawniej odebrani jako wzór do podążania, i że pewne aspekty mogły zostać ukryte. 
 Byt doskonały. Dla jednych to kobieta o filigranowej budowie, długich włosach, smukła, wątła, kobieca. Dla innych mężczyzna o ciele idealnie proporcjonalnym, silny niczym Michał lub o delikatnie chłopięcej budowie, wręcz nierozpoznawalny, z długimi złotymi loczkami i łagodnym uśmiechem na twarzy. Ale zejdźmy na ziemię. 
 Nie chciałoby mi się tracić czasu na opisywanie ziemskich ideałów. Jakie są obecnie kanony piękna - każdy wie. A mój problem polega na tym, że się w te kanony nie wpisuję. Ludziom na określenie mnie ciśnie się na usta tylko jedno słowo: pedał. Pedał, bo niewpisany w standardy. Pedał, bo odróżniający się. Pedał, bo chce być mężczyzną, ale nie chce być przesadnie męski. Zwyrol i transwestyta, bo nie potrafi być "normalnie dziewczyną".
 Lubię filmy animowane i fantasy. Cenię je za to odbiegnięcie od naszej kultury - strojem, zachowaniem, muzyką, językiem, architekturą, poglądami. Czuję się niechciany przez mój świat, w którym żyję, dlatego zamykam się w sobie i odgradzam od niego. Dostaję ataku histerii, kiedy muszę przeżyć 35 minut tramwajem do pracy bez słuchawek, słyszeć te durne rozmowy dziewczyn albo bać się >prawdziwych męskich mężczyzn<. Pojebany konserwatywny świat, w którym wszystko co nowe wzbudza niezdrową ciekawość i kontrowersję, w którym panuje pozorny porządek, który od setek lat zmienił się tylko ustanowieniem zbioru punkcików, według których nie można zabijać nikogo na ulicy, ale czujesz, że wiele z tych ludzi z chęcią zabija Cię w myślach. Dlaczego? Możesz im podpaść czymkolwiek, co >inne<. Czasami nie chce mi się żyć, czasami myślę, że moja walka nie ma sensu, że wszystko jest martwym punktem, że znajdzie się jeszcze tyle krytyki, tyle pytań "dlaczego nie możesz zostać dziewczyną" a ja nie będę potrafił na nie odpowiedzieć. Ostatnio miałem pomagać mamie, a rozpłakałem się, wiecie. Jak dziecko. Usiadłem i płakałem, że ja sobie chyba nie dam rady. 
 Dlaczego tak dużo czasu mi zajęło określenie się? Dlaczego teraz, a nie w wieku 13, 14 lat? Skąd, po co te wszystkie etapy? Bo jestem inny. To bardzo ogólnikowe, ale trafne i mocne słowo: inny. Słyszałem to w liceum, kiedy wychowawca wlepił we mnie oczy, a później powiedział do całej klasy "Ona jest po prostu INNA. Ma swój świat". Mam swój świat - w którym nie ma miejsca na rzeczywistość. Z którego nie chciałbym się wybudzać... Podobno z pewnych rzeczy się wyrasta. Podobno niektóre rzeczy są przeznaczone tylko dla dziewczyn. Słyszałem już wiele kłamstw.

Wychyliłem się za burtę, by podziwiać głębię morza. Zobaczyłem straszne rzeczy, więc schowałem się do swojej kajuty i żałowałem, że z niej wyszedłem. Co mnie pokusiło, żeby patrzeć w tę głębię?