poniedziałek, 19 września 2016

05. Nie potrafię już być starym sobą.

"Podobno na biegunie północnym są małe diamenty, które porywa wiatr. Kiedy słońce przez nie świeci, mienią się wszystkimi kolorami... A jeśli spróbujesz je chwycić w dłonie...
znikają...'"

 Myślałem od jakiegoś czasu nad tym, by zrobić jeszcze ostatni raz próbę stania się na jeden wieczór dziewczyną. Plan był taki, że miałem wyglądać tak, jak w trakcie chodzenia przeze mnie do publicznego liceum. Nie pamiętałem za bardzo jak dokładnie się malowałem czy czesałem, ale jak mówi pewne przysłowie mistrzów kanji: "ręka pamięta". Po 3 latach codziennego malowania się w jeden, rutynowy sposób, moja ręka pamiętała, jak trzymać liner i jak jednym pociągnięciem (no, może dwoma) zrobić idealną kreskę kończącą się zadziornym pogrubieniem, a'la cat eye. Miałem trochę większy problem z brwiami, bo tu co tydzień zmieniałem kształt, zależenie od tego, co mi się akurat uwidziało. Wpiąłem też swoje 60-cm treski (nie mam pojęcia jak one się utrzymały na moich centymetrowych włoskach, ale gratulacje dla twórców za obmyślenie spinek z silikonowym paskiem). Stanąłem przed lustrem. I chuj, i widzę chłopaka. Chłopaka-transwestytę (nie, nie pomyliłem pojęć, dokładnie o te mi chodzi). Musiałem pomrugać, postać chwilę dłużej, żeby wyłapać coś damskiego w tej twarzy, ale za chuja nie zobaczyłem w niej starego siebie. Czy to kwestia wieku i zmiany twarzy, odzwyczajenia się, psychiki, a może niedokładności w makijażu - nie wiem. Przede mną stała piękna dziewczyna, prawie kobieta, z czarnymi włosami do tyłka, szczupła, o sukowatym spojrzeniu. Podobało mi się całkiem patrzenie na nią, ale nie ośmieliłem się spojrzeć w dół na >swoje< ciało. Po prostu nie mogłem. Wpatrzyłem się w nią tylko, a kiedy mi się znudziło, znów założyłem bandaże, zmyłem to gówno z ryja, nałożyłem koszulkę i poszedłem dalej grać. I to by było na tyle z mojego back time.
 Nie rozumiem wiele rzeczy, nie rozumiem na przykład, jak kiedyś mogłem być dziewczyną i chociażby kupić te cholerne dopinki za 400 zł które założyłem nie więcej jak 10 razy, głównie do pracy. Nie rozumiem też, czy mam skłonności do bycia transwestytą, czy to normalna reakcja chłopaka, że podobała mi się loszka przede mną. W końcu nie widziałem w niej siebie, nie czułem się nią. Kiedy opowiedziałem to przy kolacji Klaudii, powiedziała, że to chyba normalne, bo jako dziewczyna jestem "bardzo ładny". Mruknąłem, że nie będę więcej dziewczyną - że to był ostatni raz, jak się pomalowałem. Nie chcę już tego.
 Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niewyjaśnionych, a jednocześnie prostych do odpowiedzi.

5 października - 4/5 wizyta u psycholog